Statystyka

  • Wszytkich: 3754183
  • W tym roku: 524957
  • W tym miesiącu: 40848
  • Dziś: 1379
  • Online: 74

Newsletter

Chcesz otrzymywać najnowsze informacje z regionu, nowo dodanych obiektach turystycznych? Zostań subskrybentem naszego newslettera!


(*) - pole obowiązkowe


Wilczy Szaniec - po wojnie

Rozminowanie pierwsze

Zniszczoną kwaterę w dniu 27 stycznia 1945 zajęły wojska 31 Armii gen. Piotra Szafranowa, a w dniu 14 lutego 1945 przybył tu pełnomocnik NKWD przy 3 Froncie Białoruskim gen. Wiktor Abakumow. Po podejściu 31 Armii pod Szaniec do działania przystąpili saperzy sowieccy. Rozpoznali i rozminowali arterie komunikacyjne na obiekcie i pozostawili Wilczy Szaniec nierozminowanym. W trakcie rozminowania nie stwierdzono min wewnątrz obiektu. Cały teren ok. 15 km² ogrodzony był przebiegającym w dwóch rzędach wysokim płotem z drutu kolczastego, wzmocniony drutowymi zasiekami. Na płotach powieszone były miny sygnalizacyjne. Przestrzeń między płotami, o szerokości średnio 150 m. na prawie całym obwodzie, była zaminowana minami przeciwpiechotnymi. Na kierunkach dostępnych dla czołgów, minami przeciwpancernymi. Rozpoznano na terenie obiektu 9 rodzajów min, z czego tylko 4 należały do typowego uzbrojenia niemieckiego. Pozostałe to miny kombinowane. Przeważały miny typu „S", Stockmine, Schutzmine, TMi-42 i RMi-43[5]. Gęstość minowania była bardzo duża, praktycznie niemożliwe było pokonanie przez piechura pasa 100-130 m. aby nie nastąpić na minę (nie było w historii świata, do II wojny, pola minowego o takiej gęstości minowania[5]). Miny ustawione były w systemie mieszanym. Zapora minowa składała się z min przeciw piechocie i przeciwpancernych. Część min była nierozbrajalna, a miny w opakowaniu szklanym były niewykrywalne urządzeniami saperskimi. Z tego powodu było to zadanie bardzo niebezpieczne, podczas którego zdarzały się wypadki śmiertelne i poważne zranienia. Z tych względów do likwidacji pola minowego użyto materiałów wybuchowych. Nie znano skomplikowanego systemu minowania, miny zamaskowane były wysoką trawą, roślinnością inną i krzakami. Oprócz tego cały obwód obiektu broniony był bronią maszynową, umieszczoną w żelbetowych i drewnianych schronach oraz ogniowymi środkami przeciwlotniczymi. Wokół kwatery, poza linią lasu ustawione były 6 metrowe wieżyczki strażnicze, ukryte pod siatkami maskującymi. Pierwszego rozpoznania i prace wstępne przy rozminowaniu byłej kwatery Hitlera rozpoczął 46 batalion saperów[5]). W lipcu 1945 na polecenie dowódcy 15 DPiech. gen. K. Kontryma, dowódca kompanii por. Zdzisław Gruszecki oraz chor. Łaszkiewicz z drużyną saperów dokonali rozpoznania zaminowania kwatery i rozpoznania pochówku jeńców francuskich w kwaterze (mogił jeńców nie stwierdzono). W 1945 r. nie przystąpiono jednak do rozminowania kwatery. Ważniejsze w tym czasie było sprawdzenie pól uprawnych i oczyszczanie zakładów przemysłowych. Rozminowania pola minowego (długości około 10 km, szerokości 80-100 m) otaczającego kwaterę dokonali polscy saperzy. W 1954 rozminowywaniem kierował przedwojenny oficer, późniejszy pułkownik Edmund Józefowicz (1913-1997) z Mazurskiej Brygady Saperów, który był absolwentem Szkoły Podchorążych Inżynierii z 1937, uczestnikiem bitwy pod Kockiem i więźniem obozu koncentracyjnego w Stutthofie (złapany po ucieczce z oflagu). Przy rozminowaniu, ze zmiennym powodzeniem działały: 46 bsap z Olsztyna w 1946 i 1947 r. i po dwuletniej przerwie w latach 1950-1951, 1 bsap 1 DP od strony północnej i 4 bsap 3 DP od strony południowej oraz 75 bsap z Giżycka, a także w 1952 i 1953 r 47 bsap z Gdańska.

Rozminowanie drugie

Zasadniczego postępu prac przy rozminowaniu dokonała w 1952 r. 2 Ciężka Brygada Saperów z Kazunia. Wysłana tam wiosną 1952 r. kompania saperów por. Widłaka miała za zadanie rozszyfrowanie systemu minowania. Dokonując rozminowania ręcznie odcinka ok. 100 m., por. Widłak rozszyfrował system minowania, po zdjęciu 1100 min, w większości przeciwpiechotnych. Skierowana tam jesienią kompania zwiadu i 2 bsap brygady (128 saperów), dysponując tym schematem, zniszczyły przy pomocy prawie 13 ton materiałów wybuchowych 1740 min przeciwpancernych i przeciwtransportowych oraz 4226 min przeciwpiechotnych. Od 8 kwietnia do 4 lipca 1953 rozminowanie prowadził 2 batalion, od którego przejął zadanie 1 batalion i prowadził prace do 30 września. Oczyszczane, metodą wybuchową, ziemie orne we wschodniej części obiektu przeorywano za pomocą traktora bez traktorzysty. 2 CBSap w 1953 r. zdjęła i zniszczyła 4727 min „S", 2850 przeciwpiechotnych min kombinowanych o wadze 1 kg, 6255 min ppanc TMi-42, 6271 min przeciwtransportowych RMi-43, 1069 kombinowanych min ppanc o wadze 4kg, 437 min przeciwpiechotnych typu „Glassmine" i 23 alarmy minowe. Razem wydobyto i zniszczono w 1953 r. 22832 miny. Ogółem 2 CBSap unieszkodliwiła ponad 30 tys. min). W rozminowanie zginęło z brygady w latach 1952-1953 dwóch saperów. 27 września 1953 r. dowódca brygady mjr. Piotr Łozicki przekazał władzom miejscowym 48 ha gruntów ornych i 9 ha łąk na terenie b. Wilczego Szańca. W latach 1954-1955 na dokończenie rozminowania skierowano kompanię batalionu 5 BSap i dwa plutony szkolne pod dowództwem mjr. Gruka. Od 1 kwietnia do 10 maja saperzy 5 BSap zdjęli 18 tys. min). Saperzy Szkoły Podoficerskiej wnieśli określony wkład w rozminowanie. Dowódcami grup rozminowania byli ówcześni dowódcy Szkoły: w 1954 kpt. Władysław Zapłatyński a w 1955 por. Cebo. Rozminowywano głównie tereny leśne wokół kwatery zaminowane tzw. minami skaczącymi, które po zahaczeniu rozrywały się na wysokości około 1 metra i raziły żywe cele. Na powierzchnie wystawały /czasami/ 3 druciki zapalnika /wąsy/. Zadaniem saperów było ustalenie miejsca zakopania miny, odkrycie jej, przyłożenie kostki trotylu i podłączenie zapalnika elektrycznego i zdetonowanie. Z uwagi na niebezpieczeństwo min pułapek nie wolno było wydobywać. Zakaz ten nie zawsze był przestrzegany i doszło do jednego śmiertelnego wypadku. Po zakończeniu rozminowania część saperów odznaczona została Krzyżami Zasługi, inni awansowani na wyższy stopień wojskowy, a wszyscy otrzymali odznaki „Zasłużony Saper".

Przekazanie terenu po całkowitym rozminowaniu Wilczego Szańca nastąpiło 29 października 1955. Przy rozminowaniu w latach 1945-1947 i 1950-1955 pracowali saperzy pododdziałów z siedmiu różnych jednostek. W latach 1953-1955 unieszkodliwiono 54 tys. min i ok. 200 tys. amunicji. Zginęło 3 saperów.

Wypadki z udziałem ludności cywilnej

W okresie do zakończenia pierwszej akcji rozminowywania doszło do kilku nieszczęśliwych przypadków, związanych z mniej lub bardziej świadomym dostawaniem się na jej teren. Na przykład jedno z pierwszych i najtragiczniejsze tego rodzaju wydarzenie miało miejsce 13 października 1946 roku. Miejscowy osadnik - Józef Świdziński, wszedł na jej teren w poszukiwaniu zaginionych koni. Nastąpił na minę, która go ciężko poraniła. Zorganizowana przez rodzinę (2 osoby) wyprawa ratunkowa, z udziałem trzech członków miejscowej Milicji Obywatelskiej zakończyła się tragicznie. Wszyscy zginęli od dalszych wybuchów min[6].

Kwatera do czasu utworzenia Muzeum

W kwaterze pozyskiwano różne materiały (rury, kable, kostkę brukową) i wywożono całe baraki m.in. do Warszawy na Jelonki. Baraki z „Wilczego Szańca" służyły jako hotele robotnicze dla budowniczych Pałacu Kultury i Nauki, a później jako akademiki.
Kwatera: Muzeum "Wilczy Szaniec"

Wilczy Szaniec udostępniony został do zwiedzania w 1959, chociaż jeszcze przed zakończeniem rozminowania kwaterę nieoficjalnie zwiedzały różne osobistości np. w 1947 kardynał August Hlond.

Dnia 20 lipca 1992 w rocznicę zamachu na Hitlera uroczyście odsłonięto tablicę pamiątkową ku czci Clausa von Stauffenberga. Tablica powstała z inicjatywy Ambasadora Republiki Federalnej Niemiec, dr. Franza Bertelego. W uroczystości odsłonięcia tablicy uczestniczyło trzech synów Stauffenberga.

Nieco później, 17 października 2003, w Wilczym Szańcu odsłonięto tablicę upamiętniającą saperów, którzy zginęli w czasie rozminowywania kwatery. Przy tablicy ustawiono atrapy min betonowych na wzór oryginału z Muzeum w Owczarni.

 

Inne portale:
noclegi na Jurze noclegi na Suwalszczyźnie noclegi w Beskidach noclegi w Beskidach